Później to jakoś szło 😃

Jeszcze trochę zlotów zrobiłem. Wiele z nich ze względu na brak umiejętności latania w termice albo bardziej na brak umiejętności rozumienia termiki. Na szczęście małymi kroczkami szedłem do przodu. Szlifowałem lądowania dzięki czestemu ladowaniu i powoli poznawałem świat latania na paralotni. 😃

Bywało i tak, że nie potrafiłem wystartować bo podwijało mi skrzydło. Nie potrafiłem go kontrolować podczas startu. Tutaj był idealny przykład braku ćwiczenia Ground Handlingu, którego na szczęście nadrobiłem spędzając wiele godzin na łące i biegając ze skrzydłem nad głową. Więcej na ten temat w innym wpisie😃

Podczas paru zlotów z powodu mojej fascynacji świeżego pilota i bawieniem się skrzydłem popadłem w lekkie kłopoty. Dla przykładu lecąc nad zabudowaniami zauważyłem, że nie dolecę do lądowiska a nie ma gdzie lądować bo wszedzie domy. Na moje szczęście znalazłem przed czyimś domem kawałek otwartej przestrzeni i tam się zmieściłem. Nie ukrywam było mi ciepło 😅 Natomiast nauczyłem się bardzo szybko jak lądować w przygodnym miejscu.

Swoje pierwsze zloty zrobiłem na górze Żar, Straniku, Ciecieniu, Barutce i Matysce.🫡


Komentarze

Popularne posty